Strona 13 z 19

Re: Curinek - niespodzianka

: 21 maja 2015, 15:24
autor: Fusiu
Ja mam koty różnych ras, więc i charaktery są różne. Od każdego z nich dostaję co innego i niezastąpionego.

Magnus był sam przez ponad rok. Odkąd jest pchła, nie widziałam go tak szczęśliwego. Dopasowali się jak 2 puzzle (ale ja od początku dokocenia byłam szczęściarą). Nie ukrywam,że starałam się nic nie pozostawić przypadkowi. Warunki też mam sprzyjające posiadaniu dwóch futerek. Jednak chyba nigdy do końca nie możesz przewidzieć jak TE dwa koty zachowają się wobec siebie.

Ale jak u Sonii, u mnie także małe problemy jedzeniowo-kuwetowe, choć na dużo mniejszą skalę. Po prostu musiałam zmienić karmę z PON, na której bardzo mi zależało, bo mały miał po niej problemy.

Nikt nie może powiedzieć Ci, jak postąpić. Super,że dopytujesz... Mój poprzedni post miał być troszkę równoważnią, bo faktycznie opisałyśmy tylko te bardziej ciężkie aspekty, a chciałam cichutko zaznaczyć,że plusy też są. To chyba jak przy dzieciach, dużo radości ale 2 razy więcej obowiązków, wydatków i odpowiedzialności.

<ok> <ok>

Re: Curinek - niespodzianka

: 22 maja 2015, 12:44
autor: KiMMiK
Trudno mi uwierzyć, że można powstrzymać kogoś przed zakupem drugiego brytka, ale widocznie można... Nie moja to sprawa, ale jedną rzecz chętnie bym do tej dyskusji dopowiedział. Oprócz tzw. ludzkiej strony zagadnienia związanej z atrakcjami (dwa koty to więcej przyjemności dla właścicieli) i z zobowiązaniami (bo na kotach nie wolno oszczędzać) jest jeszcze perspektywa kocia. Może wciąż niewiele wiem o kotach, bo moja ekscentryczna czwórka jest ze sobą stosunkowo niedługo, i w ogóle kocia perspektywa jest nam zasadniczo niedostępna, ale wydaje mi się, że mitem jest gadanie o tym, że koty są samotnikami, lepiej funkcjonują samodzielnie, źle znoszą towarzystwo itp., itp.
U nas sytuacja była specyficzna, ale może przez to jakoś typowa. Dokocenie miało być rozwiązaniem na pogłębiające się schizy Kitki. Bywało ciężko, bo czasem sprowokowana przez coś czego nie lubi (np. wyczesywaniem) wpadała w transik utrzymujący się parę dni. Wtedy nie było z nią kontaktu, a na próby jego nawiązania reagowała bardzo - jak na nią - niechętnie, prawie agresywnie.
Pojawienie się pierwszego i kolejnych kotków było dla Kity na pewno szokiem, ale okazało się czymś zbawiennym. Ona właściwie wcześniej nie widziała kota na oczy, bo jako najmniej dorobione kocię z miotu wsobnego została odseparowana od rodzeństwa. W konsekwencji nie była prawie w ogóle zsocjalizowana. Teraz przechodziła i przechodzi socjalizację w wieku 2,5 lat. Wygląda to bardzo śmiesznie, jak uczy się przez naśladowanie pewnych zachowań od młodych kotków. Dużo by tu gadać... Mówiąc krótko, schizy zniknęły, zostały co najwyżej małe foszki, a wiele nieznanych Kitce doświadczeń staje się jej udziałem. Dlatego uważam, że posiadanie jednego kota to pomyłka.
Ajka, wyluzuj i kupuj Dropsa, bo jest fajny!

Re: Curinek - niespodzianka

: 22 maja 2015, 12:56
autor: PyzowePany
Wszystko ok, ale....
KiMMiK pisze:. Dlatego uważam, że posiadanie jednego kota to pomyłka.
To nie pomyłka tylko wzięcie odpowiedzialności za swoje decyzje i kota, który już zamieszkał w domu oraz mierzenie sił na możliwości. Curinek nie potrzebuje "terapii", tak jak Twoja Kitka. Ja uważam, że pomyłką jest takie generalizowanie i twierdzenie, że każdy kot potrzebuje towarzysza. Nieudane dokocenia zdarzają się częściej, niż sądzisz.

Ja mam dwa koty i nie chcę mieć ani więcej, ani mniej, ale jeżeli ktoś prosi o zdanie innych, to dobrze, że przedstawione są obie strony medalu. Rozważyć je należy we własnym sercu :)

Re: Curinek - niespodzianka

: 22 maja 2015, 13:17
autor: KiMMiK
No to wiadomo... Chciałem tylko zasugerować trochę inny aspekt zajścia. A retoryczna przesada miała nieco zdynamizować zanadto wyważoną wymianę zdań.

Re: Curinek - niespodzianka

: 22 maja 2015, 13:21
autor: Sonia
KiMMiK jeżeli dla Twojej kotki dokocenia wyszły na dobre, to cieszę się bardzo z tego. Możesz się uznać za szczęściarza. Twoja koteczka jak piszesz jest kotką problemową i dlatego wcale tak fajnie mogło się to nie skończyć. To super, że w jej przypadku przyniosło to pozytywny efekt, ale mogło to również przynieść wiele kolejnych problemów.
Mamy na forum koty jedynaki i nie uważam, żeby były z tego powodu jakoś pokrzywdzone, że nie mają towarzystwa.

Re: Curinek - niespodzianka

: 22 maja 2015, 13:36
autor: Miss_Monroe
KiMMiK pisze:(...)Ajka, wyluzuj i kupuj Dropsa, bo jest fajny!
Mam nadzieję, że to podsumowanie było napisane w formie żartu. Komentarz, iż "posiadanie jednego kota to pomyłka" przemilczę. Proszę wziąć pod uwagę, że nie każdy ma możliwości finansowe czy mieszkaniowe na posiadanie więcej niż jednego kota, lub po prostu drugiego kota nie chce.
Kwestia dokocenia jest sprawą, która wymaga przemyślenia i działania na chłodno, a nie pod wpływem chwili. Koszt utrzymania dwóch kotów bezsprzecznie jest wyższy niż jednego. Jeśli ktoś nie jest pewien czy podoła pod względem finansowanym, lub czy jest w stanie zapewnić odpowiednie warunki bytowe zwierzakom to najlepszym wyjściem jest poczekać i decyzję podjąć np. za jakiś czas.

Re: Curinek - niespodzianka

: 22 maja 2015, 13:40
autor: PyzowePany
KiMMiK pisze:No to wiadomo... Chciałem tylko zasugerować trochę inny aspekt zajścia. A retoryczna przesada miała nieco zdynamizować zanadto wyważoną wymianę zdań.

No to dobrze, że też to zauważasz i jesteś bardziej rozsądny/a niż się wydajesz ;-)) ;-)) ;-)) ;-))

To może tak teraz oddamy wątek Curinkowi i zobaczymy jakieś jego fotki <mrgreen> :foto: ?

Re: Curinek - niespodzianka

: 22 maja 2015, 13:51
autor: KiMMiK
Jedno tylko słowo, bo nie mogę. Gadacie jak stare ciotki co to są takie roztropne, zasadnicze, poważne, doświadczone i wiedzą nawet, że posiadanie dwóch kotów kosztuje więcej niż jednego...
Jednej jeszcze rzeczy mi zabrakło w tych Waszych mądrościach. Że posiadanie dwóch lub więcej kotów to doświadczenie a b s o l u t n i e n i e p o w t a r z a l n e . I że nawet jeśli kosztuje to trochę więcej, to warto się spiąć, bo... wtedy wszystko jest inaczej, lepiej i ciekawiej.

Re: Curinek - niespodzianka

: 22 maja 2015, 13:58
autor: PyzowePany
My jesteśmy szalone, jeżeli mamy sobie przefarbować włosy, zmienić dom, miasto, męża, pojechać na drugi koniec Polski, aby się spotkać przez parę godzin <mrgreen> <mrgreen>
Ale gdy bierzemy odpowiedzialność za żywe stworzenia, to racja- jesteśmy nudne i rozsądne do bólu :-? :ok: :ok:

Re: Curinek - niespodzianka

: 22 maja 2015, 14:31
autor: KiMMiK
Jeśli musisz jechać na parę godzin daleko i to do najpewniej żonatego, to to słaba akcja. Nie żebym chciał moralizować, ale jakieś minimum wymagań wypada mieć. Ale mniejsza o to, mnie tylko odstręcza ten Wasz tonik, jakiego używacie kiedy mówicie o posiadaniu kota. Sprawiacie wrażenie potwornie tym umęczonych i udręczonych.