Zawiozłam. Wiem, że są przenośne i niektórzy dowożą, ale uważam, że dom to teren, który powinien być bezpieczny. Kotka się tak samo zestresuje , a może nawet bardziej, jeśli na jej teren wkroczy ktoś obcy, jeszcze aparatura, zostawi obce zapachy... Umówiłam się z telefonicznie lekarzem, przyjął mnie natychmiast, potem jeszcze jedna telefoniczna konsultacja... Ale niektórzy wzywają do domu, i znaleźliby tego mnóstwo zalet. Na pewno wygodniej, jeśli ktoś przyjdzie.
Mago pisze:Kiedy będzie można uznać, że kociętom już nic nie grozi? Co o tym decyduje?
Jeszcze dwie doby, jeśli będą przybierać. Apetyt, niestety, o niczym nie świadczy, zarówno niebieski kocurek z pierwszego miotu, jak i liliowa szylkretka z miotu B, do końca zachowali doskonały apetyt. Tylko słabli i nie przybierali na wadze.
Jak u naszych ludzkich dzieci, w pierwszych dobach przybór świadczy o tym, czy wszystko jest w porządku.
Kociaczki próbują mruczeć jak piją... Bardzo to śmieszne, taki cichuteńki terkot, trzeba się dobrze wsłuchać, ale już jest!