Becia pisze:Ja mam codziennie pobudki na mizinie przez dwa łobuzy. Tylko trzeci grzecznie śpi, aż pańcia wstanie. Pobudki przeważnie koło 4, 5 czasem o 6. Ale ja to lubię <serce> jak któreś nie przyjdzie to boję się, że chore.
O mamo jak ja juz na rzęsach chodzę hehe dziecko odchowane a tu kolejne sobie zafundowałam i jak tu mężowi powiedzieć o tym? <rotfl> <rotfl> a on biedny ma problemy ze snem
Ja tam nie powinnam narzekac bo to faktycznie jedyny moment kiedy on jest słodki i daje się tulic , lize mnie po oczach i terkocze. No coś za coś tylko dlaczego ja tego wcześniej się nie dowiedziałam <rotfl>
Dominikana pisze:W tygodniu ok... 6 rano może być bo i tak trzeba podnieść się podnieść do pracy...ale jak go "wyłączyć" w weekend <diabeł> Swoją drogą traktorzące kocisko o poranku ... przyjemniejsze niż dźwięk budzika...chyba przywykniemy ....
Wyłączyć kota na weekend
Daj znać jak znajdziesz sposób <lol>
Mój kot nie przestanie mnie zaskakiwać chyba dzisiaj pierwszy raz (Przed chwila) śpi na oparciu narożnika, słońce mu futerko wygrzewa, zobaczył ze usiadłam kolo niego to zaczął miauczec do mnie żebym go glaskala i dawał się tulic i całować po lebku kochanym. Jestem w siódmym niebie poprostu <aniołek> to mu się nie zdarzało wcześniej. Jak przestawałam to znowu głowę podnosił miaukal i oczy zamykał <zakochana> <zakochana>
Może jakiś przełom w końcu nastąpi <hm>
ojej Beev ile ja tu u Ciebie miałam stron do nadrobienia..... <shock>
cieszę się że szczepienie dobrze przebiegło i podmuchać proszę łaputki od cioci po obcinaniu......ale najważniejsze to cieszę się bardzo że z Morisa taki miziak się zrobił ....
a pobudki....no cóż mogę napisać tylko tyle.....a skąd ja to znam... <gwiżdże> <lol> ...z dnia na dzień jest wcześniej.....choć staram sie wieczorami wybawić Wezyra....ale ja myślę że nasze kociaberki zaakceptują nasz rozkład dnia....a jeżeli nie to nie pozostaje nam nic innego jak zaakceptować ich plan dnia....
norka pisze:ojej Beev ile ja tu u Ciebie miałam stron do nadrobienia..... <shock>
cieszę się że szczepienie dobrze przebiegło i podmuchać proszę łaputki od cioci po obcinaniu......ale najważniejsze to cieszę się bardzo że z Morisa taki miziak się zrobił ....
a pobudki....no cóż mogę napisać tylko tyle.....a skąd ja to znam... <gwiżdże> <lol> ...z dnia na dzień jest wcześniej.....choć staram sie wieczorami wybawić Wezyra....ale ja myślę że nasze kociaberki zaakceptują nasz rozkład dnia....a jeżeli nie to nie pozostaje nam nic innego jak zaakceptować ich plan dnia....
też do tego doszłam albo ich pokochamy albo oddamy, co oczywiście nie wchodzi już w gre <zakochana>