Ale nie o tym chciałam. Trzymam kciuki żeby się Jadźka oduczyła sikać po łóżkach bo jakby kochana nie była to domyślam się, że jest to ogólnie mało przyjemne. Śliczne z Was dziewczęta <zakochana> Masz może Haniu zdjęcia chłopaków? <gwiżdże>
Lucek, Leoś i Jadwinia
-
kotku
- Posty: 4225
- Rejestracja: 26 lip 2011, 20:51
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
A ja mam zmarszczki choć nie palę
Ale nie o tym chciałam. Trzymam kciuki żeby się Jadźka oduczyła sikać po łóżkach bo jakby kochana nie była to domyślam się, że jest to ogólnie mało przyjemne. Śliczne z Was dziewczęta <zakochana> Masz może Haniu zdjęcia chłopaków? <gwiżdże>
Ale nie o tym chciałam. Trzymam kciuki żeby się Jadźka oduczyła sikać po łóżkach bo jakby kochana nie była to domyślam się, że jest to ogólnie mało przyjemne. Śliczne z Was dziewczęta <zakochana> Masz może Haniu zdjęcia chłopaków? <gwiżdże>
- asiak
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 14463
- Rejestracja: 27 kwie 2012, 11:28
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Ostatnia fotka prześliczna :-)
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Dzięki Asiu
Zuza, mam tylko fotelik pełen Leośka
Gabi się już nogi pod blatem nie mieszczą, ale twardo nie przedaję, bo on tak ukochał to miejsce, że jak, no jak mu odebrać <lol>

Zuza, mam tylko fotelik pełen Leośka
-
kotku
- Posty: 4225
- Rejestracja: 26 lip 2011, 20:51
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Fotelik pełen Leośka <zakochana> <zakochana> <zakochana> <zakochana> <zakochana>
- MoniQ
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 10272
- Rejestracja: 22 lut 2013, 14:24
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Opole
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Piękne zdjęcia, a to Twoje z Jadwinią przeurocze
Leoś w foteliku roczulający... <zakochana>
A co do zmarszczek, to bodajże Franciszek Starowieyski powiedział, że "jedna zmarszczka to 2000 orgazmów". Tego się trzymajmy ;)
Leoś w foteliku roczulający... <zakochana>
A co do zmarszczek, to bodajże Franciszek Starowieyski powiedział, że "jedna zmarszczka to 2000 orgazmów". Tego się trzymajmy ;)
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
No i teraz zacznę żałować, że tak mało jestem pomarszczona <lol>
- Yolla
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 2533
- Rejestracja: 06 kwie 2013, 16:22
- Płeć: kobieta
- Skąd: Białystok
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
a Jadwinia na fotce z panią to ma minkę niezbyt zadowoloną z całusów <lol>
ale kociczka prześlicznościowa <zakochana>
ale kociczka prześlicznościowa <zakochana>
a po 60-tce spinaczem do bielizny skórę na karku lifting modo Beata Tyszkiewiczyamaha pisze:To ja chyba sobie gumka bede sobie musiala wiazac usta (tak wiecie, "w dziubek") po tej 40-tce
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Od dawna biję się z myślami, czy cokolwiek pisać. No ale napiszę :-) nawet jak Ty, Hann nie skorzystasz, to może ktoś inny...
Postaram się napisać co ja bym zrobiła i dlaczego, bez oceniana Hann. Mam nadzieję, że nie rozpętam burzy, nie chcę nikogo obrazić czy urazić, nie o to mi chodzi.
Zacznę od podstaw.
Badania. Krwi - badanie pełne oraz mocz. Nie zgadzam się z opinią weterynarza, że badanie krwi nic nam nie powie. To samo tyczy się moczu. Wykonane usg przez dobrego weterynarza, ok, super, że zostało zrobione, ale to tylko jedno badanie i ono nie zastąpi w żaden sposób badania krwi i moczu. Zrobiłabym więc te badania. Jeżeli okaże się, że wyjdą prawidłowe, to wtedy miałabym PEWNOŚĆ. Ta pewność pozwoliłaby mi odrzucić poszukiwania w kierunku zdrowia i skupiłabym się na innych aspektach.
Pełne badanie krwi daje jeszcze prawdziwą informację o odporności kota, jego zestresowaniu. Przed swoją przeprowadzką zrobiłam swoim kotom, odwlekane w czasie, pełne badanie krwi i moczu. Taki przegląd. Okazało się, że organizmy obu kotów są znacznie osłabione stresem. Po moich kotach nie było nic widać, nic zupełnie, przecież Gaton to taki luzak. Na zewnątrz jedynie. Nie polegałabym wiec na pobieżnej ocenie stanu kota, że Jadwinia jest wyluzowana i nie stresuje się niczym. Koty niesamowicie potrafią się kryć z chorobami, najczęściej my, opiekunowie reagujemy, kiedy stan jest już zaawansowany, bo kot dopiero wtedy "daje znak" że coś jest niedobrze. Nie sądzę by posikiwanie miało związek z gulą, bo Hann pisała, że siknięcia były wcześniej.
Podstaw ciąg dalszy. Kwestia kuwet. Nie wiem ile ich w domu ma Hann. Koty są trzy, wiec wedle kocich potrzeb powinny być co najmniej trzy. O kuwetach dyskusji prowadzić tu nie chcę, bo nie raz i nie dwa, krzyżowaliśmy w dyskusji łopatki do żwirku. Kuwet powinno być co najmniej tyle ile kotów w domu, a na pewno powinno ich być więcej w domu, w którym jakiś kot ewidentnie do tej kuwety nie trafia. Pokusiłabym się o różny żwirek. Kot z problemem wymaga od nas elastyczności pod wieloma względami.
I dalej, sprawa kociego terenu. Trzy koty to wyzwanie. Jadwinia była późno kastrowana, zdążyły więc w niej dojść do głosu hormony. W pewnym sensie mogę porównać Jadwinię do mojej Luny, również późno kastrowanej. Bardzo długo moje koty nie miały u mnie dostępu do wyższych poziomów w mieszkaniu. Miały drapaki, miały komódki, szafki, parapety. Nie miały ciągu, który dałby im możliwość bezkonfliktowego współistnienia. Teraz mają i poprawa w ich relacjach i ogólnym nastawieniu do życia jest bardzo odczuwalna. Wcześniej nie była zła, nie było bijatyk, nie lała się krew. Luna wcześniej posykiwała na Gatona i była bardziej wycofana. Teraz jest zdecydowanie bardziej pewna siebie, szuka kontaktu np. z naszymi gośćmi.
Na te rzeczy, czyli komplet badań, kuwety i półki bym postawiła w pierwszej kolejności. Na kupno odstraszaczy nie zdecydowałabym się w żadnym razie. To według mnie, kompletnie zaburzy relacje kocie w domu. Wszystkich kotów, nie tylko posikującej Jadwini.
Pozostałym dwóm panom również bym się przyjrzała.
Są też na pewno bardziej zawiłe przyczyny kociego posikiwania, ale w pierwszej kolejności ogarnęłabym podstawy. Im szybciej tym lepiej, dla wszystkich.
Samo nie przejdzie.
Postaram się napisać co ja bym zrobiła i dlaczego, bez oceniana Hann. Mam nadzieję, że nie rozpętam burzy, nie chcę nikogo obrazić czy urazić, nie o to mi chodzi.
Zacznę od podstaw.
Badania. Krwi - badanie pełne oraz mocz. Nie zgadzam się z opinią weterynarza, że badanie krwi nic nam nie powie. To samo tyczy się moczu. Wykonane usg przez dobrego weterynarza, ok, super, że zostało zrobione, ale to tylko jedno badanie i ono nie zastąpi w żaden sposób badania krwi i moczu. Zrobiłabym więc te badania. Jeżeli okaże się, że wyjdą prawidłowe, to wtedy miałabym PEWNOŚĆ. Ta pewność pozwoliłaby mi odrzucić poszukiwania w kierunku zdrowia i skupiłabym się na innych aspektach.
Pełne badanie krwi daje jeszcze prawdziwą informację o odporności kota, jego zestresowaniu. Przed swoją przeprowadzką zrobiłam swoim kotom, odwlekane w czasie, pełne badanie krwi i moczu. Taki przegląd. Okazało się, że organizmy obu kotów są znacznie osłabione stresem. Po moich kotach nie było nic widać, nic zupełnie, przecież Gaton to taki luzak. Na zewnątrz jedynie. Nie polegałabym wiec na pobieżnej ocenie stanu kota, że Jadwinia jest wyluzowana i nie stresuje się niczym. Koty niesamowicie potrafią się kryć z chorobami, najczęściej my, opiekunowie reagujemy, kiedy stan jest już zaawansowany, bo kot dopiero wtedy "daje znak" że coś jest niedobrze. Nie sądzę by posikiwanie miało związek z gulą, bo Hann pisała, że siknięcia były wcześniej.
Podstaw ciąg dalszy. Kwestia kuwet. Nie wiem ile ich w domu ma Hann. Koty są trzy, wiec wedle kocich potrzeb powinny być co najmniej trzy. O kuwetach dyskusji prowadzić tu nie chcę, bo nie raz i nie dwa, krzyżowaliśmy w dyskusji łopatki do żwirku. Kuwet powinno być co najmniej tyle ile kotów w domu, a na pewno powinno ich być więcej w domu, w którym jakiś kot ewidentnie do tej kuwety nie trafia. Pokusiłabym się o różny żwirek. Kot z problemem wymaga od nas elastyczności pod wieloma względami.
I dalej, sprawa kociego terenu. Trzy koty to wyzwanie. Jadwinia była późno kastrowana, zdążyły więc w niej dojść do głosu hormony. W pewnym sensie mogę porównać Jadwinię do mojej Luny, również późno kastrowanej. Bardzo długo moje koty nie miały u mnie dostępu do wyższych poziomów w mieszkaniu. Miały drapaki, miały komódki, szafki, parapety. Nie miały ciągu, który dałby im możliwość bezkonfliktowego współistnienia. Teraz mają i poprawa w ich relacjach i ogólnym nastawieniu do życia jest bardzo odczuwalna. Wcześniej nie była zła, nie było bijatyk, nie lała się krew. Luna wcześniej posykiwała na Gatona i była bardziej wycofana. Teraz jest zdecydowanie bardziej pewna siebie, szuka kontaktu np. z naszymi gośćmi.
Na te rzeczy, czyli komplet badań, kuwety i półki bym postawiła w pierwszej kolejności. Na kupno odstraszaczy nie zdecydowałabym się w żadnym razie. To według mnie, kompletnie zaburzy relacje kocie w domu. Wszystkich kotów, nie tylko posikującej Jadwini.
Pozostałym dwóm panom również bym się przyjrzała.
Są też na pewno bardziej zawiłe przyczyny kociego posikiwania, ale w pierwszej kolejności ogarnęłabym podstawy. Im szybciej tym lepiej, dla wszystkich.
Samo nie przejdzie.
- Miss_Monroe
- Moderator
- Posty: 6546
- Rejestracja: 24 lut 2012, 11:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa/NY
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Jak najszybciej należy wykonać badania krwi i moczu koteczce. Nie wiadomo, czy koteczka nie odczuwa bólu, to, że zachowuje się jak zwykle nie znaczy, iż wszystko jest w porządku 
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Re: Lucek, Leoś i Jadwinia
Dzięki Mago. Może to rzeczywiście kwestia kuwet, mamy dwie, co prawda duże i często sprzątane i do tej pory nie było problemu, no ale teraz jest... Zamówiłam 3. kuwetę i żwirek do pobierania moczu.
Jeśli w moczu nam nic nie wyjdzie, gula się wchłonie, a dalej będziemy siusiać, zrobimy badania krwi.
Dostałam bardzo dużo porad, na forum i poza nim. Za wszystkie bardzo dziękuję :-)
Jeśli w moczu nam nic nie wyjdzie, gula się wchłonie, a dalej będziemy siusiać, zrobimy badania krwi.
Dostałam bardzo dużo porad, na forum i poza nim. Za wszystkie bardzo dziękuję :-)